Kategorie
Porady

Jak ugotować ciecierzycę?


Dzisiaj wpis z serii porad kulinarnych.

Jak ugotować ciecierzycę?

Ja mam na to swój sposób, który stosuję od wielu lat z powodzeniem. Ciecierzyca po ugotowaniu jest miękka, przyjemnie kremowa, ale nie rozgotowana.

Ja gotuję od razu większą ilość ciecierzycy. Część wykorzystuję na bieżąco, a resztę porcjuję i zamrażam, gdyż bardzo dobrze się mrozi i nie zmienia swoich właściwości.

Samodzielnie ugotowana ciecierzyca jest smaczniejsza i tańsza niż kupiona. Poza tym nie zawiera żadnych szkodliwych dodatków i substancji.

Ciecierzyca to roślina uprawna, jednoroczna z gatunku bobowatych, pochodząca z Azji zachodniej.

Określana jest także jako groch włoski lub barani groch, ale znana jest również pod nazwą wywodzącą się z Hiszpanii jako fasola garbanzo.

Ciecierzyca ma orzechowo-maślany smak i kremową konsystencję, która może wzbogacić wiele przepisów. Gotowaną ciecierzycę można użyć do wielu potraw, np. sałatek, zup i gulaszy, wegetariańskich burgerów lub bezmięsnych klopsików, przyprawioną i upieczoną jako przekąskę do chrupania, do past i hummusu, a także przygotować z niej mąkę.

Sucha ciecierzyca po ugotowaniu zwiększa swoją objętość około 3-krotnie, czyli, np. gotując 1 szklankę suchej ciecierzycy po ugotowaniu otrzymamy około 3 szklanek.

Poza tym w zależności od tego, do czego chcemy użyć ciecierzycę możemy kontrolować jej twardość – do hummusu i innych past możemy gotować nieco dłużej by była bardziej rozgotowana i kremowa, a do sałatek czy pieczenia nieco krócej, by była bardziej al dente “na ząb”.

Do gotowania suchej ciecierzycy można dodać sodę oczyszczoną.

Po pierwsze dodanie sody sprawia, że ciecierzyca po ugotowaniu jest bardziej miękka i kremowa, a po drugie zmniejsza to gazowanie ciecierzycy, ponieważ soda wiąże się z cukrami i pomaga je rozłożyć, dzięki czemu ciecierzyca jest łatwiejsza do strawienia.

Do moczenia ciecierzycy wsypujemy sodę w ilości około 1 łyżki (ok. 10-15 g na litr wody), co pozwali na uniknięcie pękania strączków w trakcie gotowania i skraca jego czas.

Do gotowania dodajemy sodę w ilości maksymalnie 5 g na litr wody, co przyspiesza znacząco tempo mięknięcia ziaren i staje się bardziej kremowa.

Natomiast, jeżeli chodzi o solenie, to najlepiej zrobić to na koniec gotowania, na około 30 minut przed końcem, gdyż wcześniejsze posolenie, tuż na początku gotowania, może przyczynić się do tego, że ziarno stanie się twardawe.

Poniżej przedstawiam Wam 3 sposoby na ugotowanie ciecierzycy: tradycyjną metodę na kuchence, w wolnowarze i szybkowarze.

Wybierzcie najlepszy sposób dla siebie.


Co potrzebujemy do gotowania ciecierzycy?

  • ciecierzyca
  • woda
  • soda oczyszczona
  • sól


Jak przygotować ciecierzycę do gotowania?

Przed gotowaniem, niezależnie od wybranej metody ciecierzycę należy przebrać, aby pozbyć się ewentualnych zanieczyszczeń czy małych kamyczków.

Po przebraniu przesypujemy na sitko i dobrze płuczemy.

Moczenie ciecierzycy:

Metoda długiego namaczania:

Ziarno przekładamy do miski, zalewamy wodą w proporcji 1:3, czyli na 1 szklankę suchej ciecierzycy dodajemy 3 szklanki wody. Ciecierzyca pęcznieje i potraja swoją objętość.

Odstawiamy na co najmniej 3 godziny, ale najlepiej na całą noc, około 8-12 godzin lub trochę dłużej (to tzw. metoda długiego namaczania, której jestem zwolenniczką; stosujemy, gdy pozwala nam na to czas, a potrawę przygotowujemy kolejnego dnia).

Wielogodzinne moczenie sprawia, że ziarno szybciej się ugotuje, ale także ma wpływ na aspekty zdrowotne, zwłaszcza u osób wrażliwych na “gazowanie” i związanymi z tym wzdęciami.

Niektórzy po zjedzeniu warzyw tzw. fasolowych mogą odczuwać nieprzyjemne wzdęcia, ale moczenie sprawia, że mogą mieć mniejsze dolegliwości i lepsze samopoczucie, gdyż namoczone ziarno jest lepiej tolerowane z uwagi na zmniejszenie się ilości oligosacharydów odpowiedzialnych za nieprzyjemne skutki uboczne.

Metoda szybkiego namaczania:

Przekładamy ciecierzycę do dużego garnka, zalewamy kilkoma centymetrami wody ponad poziom ziarna i zagotowujemy. 

Gotujemy przez 5 minut, następnie zdejmujemy garnek z ognia i pozostawiamy ciecierzycę w wodzie na 1 godzinę. Po namoczeniu odcedzamy, płuczemy i gotujemy (patrz poniżej).

Niezależnie od tego jaką metodę moczenia wybierzemy, ciecierzycę odcedzamy i płuczemy.

Jest to też ważne u osób wrażliwych na wzdęcia, dlatego konieczne powinny takie osoby wylać wodę z moczenia fasoli i wypłukać ziarno przed gotowaniem.


Jak ugotować ciecierzycę w garnku na kuchence?

Ciecierzycę przesypujemy do dużego garnka, zalewamy wodą na kilka centymetrów ponad poziom ziarna, około 10 cm. Stawiamy na palnik i zagotowujemy. Nie solimy! Możemy dodać sodę oczyszczoną – ok. 1/4 łyżeczki.

Następnie zmniejszamy ogień, zbieramy powstałą pianę, tzw. szumowinę i gotujemy na wolnym ogniu, aż ziarna osiągną pożądaną miękkość, trwa to około 60-90 minut.

Użycie namoczonej fasoli skraca czas gotowania o 25%.

Ciecierzyca gotowana pod lekko uchyloną pokrywką będzie bardziej kremowa, bardziej miękka i łatwiej się rozpadnie. Będzie idealna do hummusu lub dań, w których chcesz, aby ciecierzyca się rozpadła.

Ciecierzyca gotowana bez przykrycia będzie ugotowana, ale twardawa na tzw. “ząb” (al dente). Będzie idealna do sałatek lub chili z ciecierzycy. 

Tu ważna informacja. Osoby wrażliwe na wzdęcia powinny gotować fasolę z lekko uchyloną pokrywką, aby substancje odpowiedzialne za tzw. “gazowanie” mogły ulecieć, a nie magazynować się w ziarnie. Zmniejszamy w ten sposób nieprzyjemne dolegliwości.

Dopiero na około 30 minut przed końcem gotowania dodajemy sporą szczyptę soli. Dodanie jej na początku gotowania może spowodować, że fasola stanie się nieco twarda.

Ciecierzycę możemy ugotować samą lub z dodatkiem kilku dodatków dla smaku, np. z listkiem laurowym czy ząbkiem czosnku.


Jak ugotować ciecierzycę w wolnowarze?

Do wolnowaru wsypujemy 500 g suchej ciecierzycy i wlewamy 7 szklanek wody. Możemy dodać sodę oczyszczoną w ilości 1/4 łyżeczki.

Gotujemy na wysokim poziomie przez 3-4 godziny lub na niskim poziomie przez 6-8 godzin, aby uzyskać bardzo miękką fasolę. Jeśli potrzebujemy twardszej ciecierzycy, musimy mieć na nią oko pod koniec gotowania.


Jak ugotować ciecierzycę w szybkowarze?

W szybkowarze możemy ugotować namoczoną i nienamoczoną ciecierzycę. 

Namoczona ciecierzyca:

Namoczoną ciecierzycę przekładamy do szybkowaru i wlewamy wodę na kilka centymetrów ponad poziom ziarna, np. na 500 g ziarna dodajemy 6 szklanek wody. Możemy dodać sodę oczyszczoną – ok. 1/4 łyżeczki.

Zamykamy pokrywkę i gotujemy pod wysokim ciśnieniem przez 12 minut, a następnie naturalnie zwalniamy powietrze przez 10 minut.

Przed otwarciem pokrywy szybkowaru spuszczamy pozostałe ciśnienie (można bezpiecznie otworzyć szybkowar, gdy zawór uwalniający parę opadnie). Zalecam przeczytanie instrukcji obsługi konkretnego szybkowaru przed jego użyciem.

Nienamoczona ciecierzyca:

Ciecierzycę przekładamy do szybkowaru i wlewamy wodę na kilka centymetrów ponad poziom ziarna, np. na 500 g ciecierzycy wlewamy 6 szklanek wody. Możemy dodać sodę oczyszczoną – ok. 1/4 łyżeczki.

Zamkamy pokrywkę i gotujemy pod wysokim ciśnieniem przez 50 minut, a następnie naturalnie zwalniamy na 10 minut. 

Przed otwarciem pokrywy szybkowaru spuszczamy pozostałe ciśnienie (można bezpiecznie otworzyć szybkowar, gdy zawór uwalniający parę opadnie). Zalecam przeczytanie instrukcji obsługi konkretnego szybkowaru przed jego użyciem.

Moja rada:

Wody z gotowania ciecierzycy nie wylewamy, zachowujemy ją do dalszego wykorzystania.

Woda spod gotowania ciecierzycy to aquafaba.

Jest to gęsta, żółtawa ciecz zawierająca mieszankę skrobi i śladowych ilości białka o właściwościach emulgujących, wiążących i zagęszczających. 

Świetnie sprawdza się jako bezsmakowy i bezwonny zamiennik jajka w przepisach, zwłaszcza ważne u osób z nietolerancją: 1 łyżka aquafaby = 1 żółtko, 2 łyżki = 1 białko i 3 łyżki = 1 całe jajko. 

Można ją również ubić w celu zastąpienia jajek w bezach lub majonezie, upiec ciasto i przygotować pyszny czekoladowy krem.

******
kalorie (kcal): 164 kcal (100 g)
białka (B): 8,9 g
tłuszcze (T): 2,6 g
węglowodany (W): 27,4 g          błonnik (f): 7,60 g
******

Kategorie
Porady Przetwory

Jak pasteryzować purèe (mus) z dyni?

Dynia – to temat rzeka.

Na blogu znajdziecie wiele propozycji na jej wykorzystanie w kuchni podczas jesieni i zimy.

Przepisy możecie wyszukać po tagu dynia.

O jej właściwościach dla zdrowia i urody pisałam kilkukrotnie, przy okazji innych postów.

Tak po skrócie dynia zawiera wiele witamin z grupy B – m.in. B1, B2, PP, a także witaminę C i E.
Dynia bogata jest w błonnik, wapń, cynk, żelazo, fosfor i magnez.

Ostatnio pokazywałam Wam, drodzy czytelnicy, jak upiec dynię, jak przygotować purèe (mus) z dyni i jak suszyć pestki dyni.

Mam nadzieję, że porady przydadzą się Wam i okażą się pomocne, na czym mi zależy.

Dzisiaj przyszła pora na pasteryzację.

Proces pasteryzacji dyni przebiega nieco inaczej niż przy innych przetworach.

Polega na trzykrotnym przeprowadzeniu pasteryzacji w temperaturze około 100 °C przez 20-30 minut co 24 godziny. Po każdej pasteryzacji, czyli ogrzaniu produkt jest ochładzany i pozostawiony w temperaturze pokojowej. Jest to tzw. tyndalizacja lub pasteryzacja funkcjonalna.

Proces tyndalizacji ma na celu zabicie wszystkich drobnoustrojów, zarówno w formie wegetatywnej, jak i przetrwalnikowej.

Podczas pierwszej pasteryzacji zabiciu ulegają przede wszystkim formy wegetatywne, natomiast nie ulegają zniszczeniu formy przetrwalnikowe.

Po upływie doby formy przetrwalnikowe w fazie temperatury pokojowej przechodzą w formy wegetatywne. Są one następnie niszczone podczas drugiej pasteryzacji.

Dopiero podczas trzeciej pasteryzacji zabiciu ulegają ewentualne opóźnione bakterie.

Przeczytajcie wpis do końca, aby przekonać się, że diabeł nie jest taki straszny.

Pasteryzacja musu jest łatwa i przyjemna, a my będziemy mogli cieszyć się przetworami przez cały rok.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne, natomiast konserwowe po odsączeniu z zalewy. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Co potrzebujemy?

Potrzebujemy przede wszystkim musu z dyni – zajrzyjcie do wpisu przygotowania purèe (musu) z dyni.


Jak zapasteryzować purèe (mus) z dyni?

Świeżo przygotowany mus z dyni przekładamy do wcześniej umytych i wypatrzonych słoików; słoiki i pokrywki powinny być wytarte do sucha.

Słoiki z musem zakręcamy i wstawiamy do garnka wyłożonego czystą ściereczką. Słoiki nie powinny się ze sobą stykać.

Do garnka wlewamy zimną wodę do 3/4 wysokości słoików.

Przykrywamy pokrywką i stawiamy na palnik.

Kiedy woda zacznie wrzeć zmniejszamy ogień pod garnkiem, ale utrzymujemy delikatne wrzenie, tzw. pykanie i od tego momentu liczymy czas pasteryzowania. Pasteryzujemy słoiki 20-30 minut.

Po pasteryzacji pozostawiamy do całkowitego wystudzenia w garnku, a następnie ustawiamy na ściereczce na kuchennym blacie lub od razu wyjmujemy z garnka i ustawiamy na ściereczce do góry dnem.

Kolejnego dnia, czyli po 24 godzinach czynność powtarzamy w analogiczny sposób. Słoiki pasteryzujemy 20 minut i odstawiamy do całkowitego wystudzenia w temperaturze pokojowej.

Po kolejnych 24 godzinach, czyli trzeciego dnia pasteryzujemy analogicznie jak wcześniej. Pasteryzujemy słoiki 20 minut.

Po zakończonej pasteryzacji słoiki odstawiamy do całkowitego wystudzenia i przenosimy w chłodne i ciemne miejsce.

W ten sposób mamy pewność, że mus z dyni nie zepsuje się nam i możemy cieszyć się jego smakiem przez całą zimę, a nawet dłużej, o ile wcześniej go nie wyjemy.

Smacznego!

******
kalorie (kcal): 33 kcal (100 g)
białka (B): 1,3 g
tłuszcze (T): 0,3 g
węglowodany (W): 7,7 g          błonnik (f): 2,80 g
******

Kategorie
Fit Porady

Jak suszyć pestki dyni?


Sezon dyniowy w pełni.

Korbolki przetwarzamy, pieczemy, przygotowujemy musy, wekujemy i mrozimy.

Przed jakąkolwiek obróbką termiczną dynię oczyszczamy z włóknistego miąższu, w którym znajdują się białe nasiona.

Przeważnie wyrzucamy ten miąższ, ale ja tego nie robię, gdyż wykorzystuję do przygotowania suszonych pestek, które możemy zajadać bezpośrednio lub wykorzystać do sałatek, pieczywa, ciastek, ciast, granoli, musli czy koktajli, a nawet zup.

Pestki dyni wykazują wiele prozdrowotnych właściwości, dlatego warto je zajadać.

Mają korzystny wpływ na odporność z uwagi na wysoką zawartość cynku. Cynk również pozytywnie wpływa na stan skóry, włosów i paznokci.

Pestki dyni jak i miąższ dzięki zawartości karotenoidów mogą mieć wpływ na zmniejszenie ryzyka zachowania na raka płuc.

Pestki dyni zawierają olej bogaty w fitosterole i nienasycone kwasy tłuszczowe, które z kolei dbają o piękno naszej urody, a także zapobiegają zapaleniu czy przerostowi prostaty, obniżają poziom “złego” cholesterolu LDL w krwi, a tym samym zapobiegają zmianom miażdżycowym w naczyniach krwionośnych i odkładaniu się złogów tłuszczu w tkankach.

Zawarty w pestkach magnez pozytywnie wpływa na nastrój oraz układ nerwowy. Niedobór tego pierwiastka może doprowadzić do stanów depresyjnych, stanów lękowych, bóli głowy i migren.

Są także źródłem kukurbitacyny, która działa przeciwwirusowo i przeciwpasożytniczo, np. na tasiemca uzbrojonego i nieuzbrojonego, owsiki, glistę ludzką czy tęgoryjca dwunastnicy.

Substancja ta paraliżuje układ nerwowy pasożytów i przyspiesza proces usuwania robaków z układu pokarmowego.

W medycynie chińskiej jest zalecana przy dolegliwościach związanych z chorobami przewlekłymi wywołanymi przez cukrzycę.

Pestki dyni są bogate w minerały, np. cynk, siarkę, potas, magnez i wapń.

Składniki te korzystnie wpływają na skórę, włosy i paznokcie, zapobiegają wypadaniu włosów i łamaniu się paznokci, a także pomagają leczyć trądzik.

Warto więc jeść pestki dyni na przekąskę zamiast słodyczy.

Mogą być spożywane na surowo, czyli zaraz po wydrążeniu dyni lub właśnie w wersji suszonej.

Mój syn je uwielbia, zresztą ja z mężem także, i z chęcią zajadamy zamiast chipsów czy paluszków.  

Optymalna dzienna porcja pestek dyni to 30 g, czyli spora garść.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne, natomiast konserwowe po odsączeniu z zalewy. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Składniki na suszone pestki dyni:

  • dynia – a w zasadzie jej wnętrze


Jak przygotować pestki dyni do suszenia
?

Dynię rozkrajamy ostrym nożem na pół.

Dłonią lub za pomocą łyżki wyjmujemy włóknisty miąższ ze środka dyni.

Z miąższu wyjmujemy pojedyncze pestki, co jest dość żmudne i pracochłonne.

Pestki wstępnie oczyszczamy z miąższu i włókien.

Następnie płuczemy na sitku pod bieżącą wodą, aby wypłukać pozostałości włókien i dokładnie osuszamy, np. za pomocą kilku warstw ręcznika papierowego lub ściereczki bawełnianej.

Jeśli pozostaną jakieś resztki włókien to nic nie szkodzi, nie wpływa to na smak, a podczas suszenia wysuszą się i wykruszą.

Jak suszyć pestki dyni?

Jest kilka sposobów na suszenie pestek, wybieramy sposób najbardziej dla nas korzystny.

I sposób – ekologiczno-oszczędny

To metoda dla cierpliwych.

Pestki rozkładamy jedną, luźną warstwą na papierze do pieczenia lub na bawełnianej ściereczce na kuchennym blacie i odstawiamy na około 4-7 dni do wysuszenia. Najlepiej w pobliżu źródła ciepła, np. kaloryfera czy grzejnika, co skróci czas. Ważne jest jednak to, aby codziennie je przemieszać, by się nie sklejały i równomiernie wysychały.

II sposób – ekonomiczny, który stosuję, gdy rusza sezon grzewczy, nie wymaga zużycia prądu; moja babcia w ten sposób zawsze suszyła pestki.

Pestki dyni po przepłukaniu i osuszeniu rozkładamy jedną warstwą na papierze do pieczenia lub gazecie. Ważne by pestki ułożyć luźno, by nie nachodziły na siebie. Pozostawiamy na kilka dni do wysuszenia na kaloryferze, a najlepiej w pobliżu kaloryfera (ok. 3 dni). Co jakiś czas przewracamy by się nie przyklejały i równomiernie suszyły. 

III sposób – szybki, ale nieekonomiczny

Metoda idealna dla niecierpliwych.

Pestki po przepłukaniu i osuszeniu rozkładamy jedną warstwą na papierze do pieczenia lub bezpośrednio na dużej blaszce (ta, która jest w zestawie dołączona do piekarnika) i wstawiamy do piekarnika.

Suszymy w temperaturze około 60-70°C, najlepiej przy lekko uchylonych drzwiczkach z włączonym termoobiegiem, przez około 1-1,5 godziny. Możemy drzwiczki zamknąć, ale co około 15-20 minut należy na chwilę drzwiczki uchylać, by wypuścić parę. Co jakiś czas pestki przewracamy, aby równomiernie się suszyły i nie przykleiły do papieru. Podczas pieczenia 2-3 razy sprawdzamy jedną pestkę, czy jest dostatecznie wysuszona, jeżeli nie to dosuszamy.

W podobny sposób możemy wysuszyć pestki przy użyciu suszarki elektrycznej do suszenia warzyw i owoców. Suszymy również w temperaturze 60-70°C przez około 1 godzinę, co jakiś czas zaglądając i przewracając pestki by równomiernie się suszyły. Podczas suszenia ze 2-3 razy sprawdzamy pestkę, czy jest już wystarczająco wysuszona.

IV sposób – praktyczny

Metoda idealna dla osób lubiących zasadę “mieć dwie pieczenie przy jednym ogniu”.

W tej metodzie wykorzystujemy piekarnik, w którym przed chwilą coś piekliśmy, np. ciasto lub mięso i piekarnik nadal jest gorący.

Pestki rozkładamy jedną warstwą na papierze do pieczenia lub bezpośrednio na blaszkę i wstawiamy do wyłączonego, ale jeszcze gorącego piekarnika.

Pozostawiamy pestki w piekarniku aż piekarnik się wystudzi, ale warto ze 2 razy otworzyć drzwiczki by uwolnić ewentualną wilgoć.

Wyłuskujemy jedną pestkę z okrywy, czyli tzw. łuski i sprawdzamy, czy jest odpowiednio wysuszona.

Czynność możemy powtórzyć kolejnego dnia.

Pamiętajmy, aby nie wysuszyć za bardzo pestek, gdyż zbyt wysuszone pestki będą źle się obierały, więc uważamy i sprawdzamy w każdej metodzie suszenia, czy są wystarczająco wysuszone.

Wysuszone pestki odstawiamy do całkowitego wystudzenia i dopiero wtedy możemy przełożyć do naczynia. Ważne by się nie zaparzyły.

Całkowicie wystudzone pestki przechowujemy w woreczku papierowym lub w pojemniku czy w puszce. 

Smacznego!

******
kalorie (kcal): 559 kcal (100 g)
białka (B): 30,23 g
tłuszcze (T): 49,05 g
węglowodany (W): 10,71 g          błonnik (f): 6,0 g
******

Informacje dotyczące wartości odżywczych zostały obliczone na podstawie użytych składników. Wartość odżywcza zależy od użytych składników przez Ciebie, więc należy traktować je jedynie jako przybliżone.


*Przepis ten został pierwotnie opublikowany w listopadzie 2013 r. Zdjęcia zostały zaktualizowane, a tekst zmodyfikowany o dodatkowe informacje i wstęp.

Kategorie
Fit Porady Przetwory

Purée (mus) z dyni


Purée, czyli mus z dyni to obowiązkowa pozycja w jesienno-zimowej spiżarni.

Bardzo lubię potrawy z wykorzystaniem dyni, którą przeważnie używa się w postaci purée (musu).

Gotowy mus możemy użyć do przygotowania koktajli, zup, sosów, pieczywa, past kanapkowych na słodko i past kanapkowych na wytrawnie, ciast, tart, ciasteczek, deserów i innych potraw, np. kopytek czy sernika, a nawet kawy.

Ja po zakupie pierwszych dyniek od razu przystępuję do przerobienia ich na mus, który następnie pasteryzuję lub zamrażam, aby cieszyć się jej smakiem przez całą zimę.

Dynia to skarbnica beta-karotenu, który jest silnym przeciwutleniaczem, działa przeciwzapalnie i antynowotworowo.

Poza tym dynia jest bogata w cynk i witaminę C, które to z kolei wzmacniają układ odpornościowy.

Dynia to także pokarm dla naszej skóry, bowiem zawiera witaminy A, E i C, które skutecznie walczą ze zmarszczkami, dbają o piękny i młody wygląd skóry.

Dynia także świetnie nawilża, gdyż aż w 90 % składa się z wody.

Jest idealna dla osób będących na diecie, gdyż solidna porcja błonnika pozwala na dłużej zaspokoić głód, dłużej jesteśmy syci i nie podjadamy. 100 g surowej dyni – w zależności od gatunku – to około 33 kcal (Hokkaido).

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Składniki na purée (mus) z dyni:

  • dynia – ilość i gatunek dowolna (u mnie dynia Hokkaido)


Jak przygotować purée (mus) z dyni:

I sposób:

To mój ulubiony sposób przygotowania purée – dynia jest wyraźna w smaku, słodkawa, nie traci cennych witamin i nie jest wodnista.

Dynię oczyszczamy z miąższu z pestkami, kroimy na kilka części, opłukujemy i osuszamy.

Dynię układamy na blaszce skórą do dołu i pieczemy w temperaturze 180°C przez około 20-45 minut w zależności od rodzaju i grubości dyni – zapraszam do wpisu Jak upiec dynię?

Upieczoną dynię studzimy, a następnie łyżką wybieramy miąższ, przekładamy do blendera lub malaksera i miksujemy na mus. Dyni hokkaido nie musimy obierać ze skóry, możemy zmiksować ją ze skórą, gdyż jest jadalna.

W przypadku braku blendera miąższ dyni możemy rozdrobnić widelcem.

Przekładamy do słoików. 

II sposób:

Dynię oczyszczamy z miąższu z pestkami, obieramy ze skóry, kroimy na mniejsze kawałki, opłukujemy i osuszamy. Dyni Hokkaido nie musimy obierać.

Wkładamy do garnka z bardzo małą ilością wody i gotujemy do miękkości około 5-10 minut, co uzależnione jest od rodzaju i wielkości kawałków dyni.

Ugotowaną dynię miksujemy lub rozdrabniamy widelcem i przekładamy do słoików.

III sposób:

Dynię oczyszczamy z pestek, obieramy ze skóry, kroimy na mniejsze kawałki, opłukujemy i osuszamy. Analogicznie jak wyżej dyni Hokkaido nie musimy obierać ze skóry.

Kawałki dyni układamy w garnku do gotowania na parze i parujemy aż będzie miękka. Trwa to około 5-10 minut w zależności od rodzaju i grubości kawałków dyni.

Dynię miksujemy lub rozdrabniamy widelcem i przekładamy na słoików.

Przechowywanie purée (musu) z dyni:

Przygotowany mus przechowujemy w lodówce i zużywamy w ciągu około 5 dni.

Purée możemy również poddać pasteryzacji, dzięki czemu będziemy mogli cieszyć się smakiem dyni przez całą zimę. Mus z dyni pasteryzujemy 3-krotnie. Zapraszam do wpisu, gdzie dokładnie opisuję Jak pasteryzować purée (mus) z dyni?

Purée z dyni możemy również zamrozić – zapraszam do wpisu Jak mrozić dynię?

******
kalorie (kcal): 33 kcal (100 g)
białka (B): 1,3 g
tłuszcze (T): 0,3 g
węglowodany (W): 7,7 g          błonnik (f): 2,80 g
******

Kategorie
Fit Halloween Porady

Jak upiec dynię?

Dynia to chyba nasz jesienny skarb, bynajmniej ja tak o niej myślę.

Dynia pojawia się już w lipcu i możemy korzystać z niej do pierwszych przymrozków.

Dynię można przygotować na wiele sposobów, ale przeważnie wymaga wstępnej obróbki, czyli upieczenia lub ugotowania, aby móc dalej ją smacznie przetworzyć.

Najlepszym sposobem obróbki termicznej jest pieczenie, bowiem dynia zachowuje piękny kolor, smak, aromat, a przede wszystkim witaminy i minerały.

Do pieczenia w zasadzie nadaje się każdy gatunek dyni, ale jest kilka wyjątków wśród dyni, które można jeść ze skórką.

Jest to, m.in. dynia hokkaido i piżmowa, a także mniej znane jak mandaryn, kabocha i delicata.

Oczywiście inne rodzaje dyni możemy upiec ze skórą, ale po upieczeniu należy oddzielić miąższ od skóry i dopiero użyć do dalszego wykorzystania.

Do takich należy na przykład dynia zwyczajna, która ma twardą i łykowatą skórę.

Dynie, których nie trzeba obierać świetnie sprawdzą się do potraw gotowanych i pieczonych.

Podczas obróbki cieplnej skórka znacznie mięknie i można ją jeść zaraz po upieczeniu, albo też zmiksować na pyszny krem.

Ciekawostką są dynie, które można piec w całości, np. dynia makaronowa, która nie ma w środku pestek. Po upieczeniu wystarczy przepołowić ją na pół i wyjąć makaronowe nitki, pozbywając się jednocześnie skórki, która jest niejadalna.

Dzisiaj mój ulubiony sposób na obróbkę dyni, czyli pieczenie.

Upieczona dynia może być od razu zjedzona, a możemy wykorzystać ją do przygotowania pysznej i aromatycznej zupy krem, idealnej na jesienne wieczory, albo użyć jako składnik sałatki.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Co potrzebujemy?

Dynia – gatunek i ilość nie ma znaczenia. Ja najczęściej piekę dynię hokkaido.


Jak upiec dynię?

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180°C.

Dynię myjemy, osuszamy i kroimy na mniejsze kawałki, dynię hokkaido wystarczy pokroić na ósemki lub ćwiartki.

Usuwamy pestki, układamy skórą do dołu na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

Pieczemy ok. 25-40 minut – w zależności od rodzaju i grubości kawałków.

Po pieczeniu i wystudzeniu wykorzystujemy do dalszych celów.

Dynię hokkaido wykorzystujemy w całości, łącznie ze skórką, natomiast w przypadku innych gatunków dyń, np. zwyczajnej, miąższ oddzielamy od skórki za pomocą łyżki lub noża.

******
kalorie (kcal): 33 kcal (100 g)
białka (B): 1,3 g
tłuszcze (T): 0,3 g
węglowodany (W): 7,7 g     błonnik (f) : 2,80 g
******

Kategorie
Porady

Sos serowy


Sos serowy to sos, który można przygotować w sumie z każdego gatunku sera.

Najlepiej jeżeli użyjemy kilku, swoich ulubionych, wtedy smak jest głęboki i sos smakuje wyśmienicie.

Jego smak możemy w prosty sposób modyfikować – używając różnych gatunków, smaków serów i w różnych proporcjach.

Sos serowy możemy użyć do wielu potraw.

Sprawdza się najlepiej do przeróżnych zapiekanek, tostów, pizzy, kanapek czy po prostu jako serowy dip do maczania kawałków pieczywa, krakersów czy warzyw pokrojonych w słupki.

Sos serowy jest prostym sosem, który przygotowujemy na bazie sosu beszamelowego, do którego pod koniec gotowania dodajemy sery.

Jak wyżej wspomniałam jest prosty w przygotowaniu, ale wymaga poświęcenia nieco czasu, gotujemy go na dość wolnym ogniu, gdyż łatwo się przypala. Stąd musimy zarezerwować sobie chwilkę na pilnowanie i mieszanie.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne, natomiast konserwowe po odsączeniu z zalewy. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Składniki na sos serowy:

  • 100 g masła
  • 75 g mąki pszennej
  • 1 l mleka
  • 250 g sera cheddar (3 szkl. startego)
  • 150 g sera gruyere (1,5 szkl.) lub innego żółtego sera (można użyć kilku rodzajów sera)
  • 100 g sera mimolette
  • 100 g tartego parmezanu lub grana padano
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego świeżo mielonego
  • 1/3 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej


Jak przygotować sos serowy:

Sery ścieramy na dużych oczkach tarki, mieszamy razem. Odstawiamy na bok.

Przygotowujemy sos beszamelowy.

Do przygotowania sosu najlepiej użyć gorącego mleka, ale nie jest to konieczne i w sumie możemy użyć zimnego lub o pokojowej temperaturze.

Masło przekładamy do rondelka i na wolnym ogniu rozpuszczamy.

Dodajemy następnie mąkę i cały czas mieszając – najlepiej trzepaczką – smażymy na jasną zasmażkę, mąka nie może się zarumienić, a tym bardziej przypalić!

Kiedy zasmażka zacznie pachnieć nieco orzechowo to znaczy, że jest już gotowa, a mąka straciła surowość.

Zdejmujemy wówczas rondelek z ognia i nie przerywając mieszania dolewamy stopniowo mleko, najlepiej partiami. Gdy wmieszamy porcję mleka dolewamy kolejną i tak do wykończenia mleka.

W ten sposób uzyskamy sos aksamitne gładki i bez grudek.

Stawiamy rondelek z powrotem na palnik i gotujemy na średnim ogniu, często mieszając, aż powstanie gładki, aksamitny sos.

Gotujemy do czasu aż sos zgęstnieje, a następnie doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

Do sosu beszamelowego dodajemy stopniowo mieszankę starych serów i dokładnie mieszamy za każdym razem, aż się dokładnie rozpuści, a sos będzie gładki i aksamitny.

Tak przygotowany sos serowy możemy użyć, np. do zapiekanek makaronowych lub mac & cheese.

Smacznego!

******
kalorie (kcal): 220 kcal (100 g)
białka (B): 12,3 g
tłuszcze (T): 16,3 g
węglowodany (W): 6,0 g      błonnik: 0,10 g
******

Kategorie
Boże Narodzenie Ciasta i desery Porady Wielkanoc

Masa makowa


Masa makowa to jedna z obowiązkowych pozycji podczas przygotowań świątecznych.

Domowa masa makowa jest przepyszna, pełna smaku, aromatu, a przede wszystkim świeżo przygotowana i co najważniejsze, nie jest za mokra, jest idealnie wilgotna. Taka kupiona z puszki często jest przemoknięta, przez co wypieki nie wychodzą, a wierzch makowca odparza się i odchodzi.

Moja masa makowa jest przepełniona dobrocią, jest miód, orzechy, rodzynki, morele, skórka pomarańczowa, ekstrakt lub aromat migdałowy i nieco rumu.

Kiedyś przygotowanie masy makowej zajmowało więcej czasu, trzeba było mak zaparzyć, a następnie dwa razy zemleć w maszynce do mielenia mięsa.

Z pomocą przychodzi na pewno mak mielony, który dostaniemy w większości sklepów. Taki mak jest już idealnie zmielony, wystarczy go zaparzyć i mamy już gotowy materiał do dalszej obróbki.

Masa makowa posłuży nam do wielu świątecznych wypieków i deserów, np. makowca, strucli makowej, klusek z makiem, makiełek, łamańcow, pierogów z makiem, seromakowca, drożdżówek czy choinki z ciasta francuskiego.

Przepis na masę makową wystarczy do przygotowania 2 strucli makowych, dużej blaszki makowca na spodzie lub na spodzie z bezą czy seromakowca.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka (15 ml) lub łyżeczka (5 ml) jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne, natomiast konserwowe po odsączeniu z zalewy. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Składniki na masę makową:

  • 500 g suchego maku niebieskiego (można użyć maku suchego mielonego)
  • 120 g (5 łyżek) miodu płynnego
  • 60 g (3 łyżki) masła
  • 50 g (4 łyżki) cukru trzcinowego
  • 100 g orzechów włoskich
  • 60 g (4 łyżki) skórki pomarańczowej kandyzowanej lub otartej z 1 pomarańczy
  • 100 g rodzynków
  • 80 g moreli suszonych
  • 50 g migdałów bez skórki ( można użyć w słupkach)
  • 1 łyżka ciemnego rumu
  • 1 łyżeczka ekstraktu lub aromatu migdałowego


Jak przygotować masę makową:

Jeśli używamy maku mielonego to zalewamy go wrzątkiem i odstawiamy na około 30 minut.

Po tym czasie, gdy mak namoczy się i przestygnie, odcedzamy na gęstym sitku.

W przypadku, gdy używamy maku niemielonego musimy go przygotować w następujący sposób.

Mak zalewamy wrzątkiem do pokrycia i gotujemy przez około 20 minut.

Odcedzamy dokładnie na sicie, a następnie mielimy dwukrotnie w maszynce do mielenia mięsa przez najdrobniejsze sitko, tzw. makowe.

Drugi sposób, podobny jak w przypadku maku mielonego.

Suchy mak zalewamy wrzątkiem do pokrycia i odstawiamy na około 20 minut. Gdyby mak wchłonął wodę, to dolewamy. Po tym czasie mak dokładnie odcedzamy i przepuszczamy dwukrotnie przez maszynkę. Używamy sitka o najdrobniejszych oczkach.

Wystudzony mak przekładamy do miski, dodajemy miód, cukier, roztopione masło, skórkę pomarańczową, rodzynki, posiekane migdały i orzechy, pokrojone morele, rum oraz olejek migdałowy.

Całość dokładnie mieszamy.

Gotową masę makową możemy od razu wykorzystać, przechować w lodówce do 5 dni lub zamrozić i użyć za jakiś czas.

Jeśli zamierzamy masę przechować w lodówce lub zamrozić, to bez dodatku ubitych białek lub całych jajek.

Zamrożoną masę makową należy przed użyciem rozmrozić i najlepiej ocieplić do temperatury pokojowej.

Aby wykorzystać masę makową (w większości wypieków) należy dodać do niej pianę ubitą z białek lub całe jajka, chyba że przepis nie przewiduje dodatku jajek.

Dodatek białek sprawia, że masa jest zwięzła, nie kruszy się i nie odstaje od ciasta.

******
kalorie (kcal): 498 kcal (100 g)
białka (B): 14,4 g
tłuszcze (T): 32,0 g
węglowodany (W): 43,3 g    błonnik: 11,58 g
******

Kategorie
Dania na imprezy Fit Piknik Porady

Grillowana kukurydza


Kukurydza 🌽 przybyła do naszego kraju z Meksyku. Była uprawiana przez Majów i Azteków około 6-7 tys. lat temu. Do Polski trafiła z Węgier lub Rumunii około XVIII w.

Jest stosunkowo mało kaloryczna (ok. 86 kcal/ 100 g), jest także bogatym źródłem witamin i minerałów, m.in. wit. z grupy B, a także A, C oraz E, magnezu, potasu, fosforu, cynku, selenu, żelaza.

Grillowana kukurydza to sposób na pyszną szybką przekąskę, którą można zajadać na ciepło zaraz po ugrillowaniu.

Jest bardzo smaczna, ma więcej smaku i jest słodsza od gotowanej, choć wiadomo są różne gusta, jak kto lubi.

Grillowaną kukurydzę można także wykorzystać do przygotowania zupy kukurydzianej, do tostów, zapiekanek czy sałatek, w sumie ogranicza nas tylko wyobraźnia do czego możemy ją jeszcze użyć.

Grillowana kukurydza jest bardzo prosta w przygotowaniu, grilluje się także dość szybko. Jedyne co musimy, to nieco uzbroić się w cierpliwość i od czasu do czasu przewracać ją na ruszcie.

Grillowane kolby kukurydzy to doskonały dodatek do mięs, ryb, pieczonych ziemniaków i sałatek. W sezonie grillowym na pewno będzie nieodzownym elementem biesiad.

Kupując kukurydzę należy zwrócić uwagę na to, aby była świeża, nie za duża, miała gładkie, niepomarszczone, soczyste, miękkie i dość jasne ziarna, nie za żółte.

Możemy przeprowadzić mały test naciskając ziarno paznokciem i jeżeli ładnie strzeli, tryśnie sokiem to możemy być pewni, że jest świeża i soczysta.

Kukurydzę najlepiej przyrządzić w dniu zakupu; w miarę upływu czasu traci swój smak, gdyż zawarty w niej cukier zamienia się w skrobię.

Grillowaną kukurydzę możemy przyrządzić na grillu węglowym, elektrycznym lub nawet na patelni grillowej w domowym zaciszu.

Grillowana kukurydza nie wymaga wstępnego gotowania, ale jeżeli komuś zależy na czasie to może ja krótko obgotować, co skróci czas grillowania.

Ugrillowane kolby możemy podać również z masłem ziołowym.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka lub łyżeczka jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.

Warzywa i owoce ważymy po obraniu i wypestkowaniu, czyli części jadalne. Jeśli jemy ze skórką wtedy ważymy ze skórką.


Składniki na grillowaną kukurydzę:

  • kolby kukurydzy z liśćmi
  • po łyżce masła lub oliwy na każdą kolbę
  • sól himalajska lub morska
  • opcjonalnie pieprz czarny świeżo mielony
  • opcjonalnie suszone zioła lub zioła z dodatkiem płatków chili


Jak przygotować grillowaną kukurydzę:

Kolby kukurydzy obieramy z wierzchnich liści, pozostawiając te, które najbliżej otulają kolbę.

Usuwamy także wszystkie włókna.

Kukurydzę myjemy pod bieżącą wodą, odsuwając na moment liście, a następnie osuszamy.

Kolby smarujemy masłem lub oliwą, oprószamy solą i ewentualnie pieprzem oraz ziołami, z powrotem otulamy liśćmi.

Układamy na średnio rozgrzanym ruszcie i grillujemy przez około 15-20 minut, często obracając kolby.

Mniej więcej w połowie grillowania odsuwamy liście i dalej grillujemy, do czasu aż ziarna lekko się zarumienią, uważając aby ich nie przypalić.

Gdy kukurydza będzie już gotowa, będzie miękka, ale jednocześnie jędrna, odstawiamy na moment do lekkiego przestudzenia, a następnie usuwamy liście i podajemy.

Kolby możemy podzielić na mniejsze kawałki i ewentualnie nabić na patyczki do szaszłyków.

Smacznego!

Moja rada:

Jeśli chcecie skrócić czas grillowania to kolby przed grillowaniem można obgotować przez około 5 minut.

******
kalorie (kcal): ok. 233 kcal (1 kolba o wadze ok. 180 g)
białka (B): 5,5 g
tłuszcze (T): 9,6 g
węglowodany (W): 37,3 g   błonnik (F): 3,6 g
******

Kategorie
Porady

SkinnyTaste Meal Prep. Gotuj raz na cały tydzień

SkinnyTaste Meal Prep. Gotuj raz na cały tydzień – Gina Homolka

Gina Homolka to autorka bloga SkinnyTaste, która w swojej książce chce nauczyć jak szybko i smacznie gotować, nie spędzając przy tym wielu godzin w kuchni, a co najważniejsze, aby mądrze i rozsądnie gospodarować jedzeniem, tak by go nie marnować.

Jeśli zatem chcemy jeść zdrowo, smacznie, różnorodnie i nie marnować przy tym żywności i tym samym zaoszczędzić czas i pieniądze to z pomocą przychodzi nawoczesna metoda jaką jest tzw. meal prep.

Podstawą metody meal prep jest planowanie i przygotowanie bazy do posiłków na kilka kolejnych dni.

Dzięki przygotowaniu bazy posiłków jesteśmy w stanie cieszyć się smacznymi, zdrowymi i jakże różnorodnymi posiłkami, począwszy od śniadania, po obiady, kolacje i desery.

Meal prep pozwala na przygotowanie pełnowartościowych posiłków na wiele tygodni.

Gina Homolka, w swojej książce “SkinnyTaste meal prep…” we współpracy z dyplomowaną dietetyczką Heather K. Jones w sposób bardzo przystępny i przejrzysty chce nauczyć nas planowania posiłków, począwszy od przechowywania żywności, gotowania i zamrażania, a następnie sztuki przygotowywania posiłków w duchu metody meal prep, nie marnując fortuny i czasu!

Od teraz wykorzystacie w kuchni każde resztki jedzenia, będziecie wiedzieli jak mieszać i łączyć składniki by gotować świadomie i zdrowo. Nauczycie się jak przygotować z wyprzedzeniem posiłki i dania, które ułatwią wam życie, a zaoszczędzony czas i pieniądze będziecie mogli przeznaczyć na własne potrzeby, np. na czytanie książek czy podróże.

Na tym polega właśnie nowoczesne podejście do kuchni.

W książce znajdziemy przykładowe tygodniowe menu o kaloryczności ok. 1500 kcal przygotowane specjalnie dla czytelników, które można modyfikować wedle własnego upodobania i pod swoje zapotrzebowanie energetyczne.

Jeśli jesteście na diecie redukcyjnej koniecznie zaopatrzcie się w tą książkę, będzie pomocna w uzyskaniu rezultatów i dążeniu do celu, czyli szczupłej i zdrowej sylwetki.

Każda szanująca się pani domu powinna mieć taką książkę na swojej kuchennej półce, by poznać sekrety meal prepu.

Od teraz z ugotowanej ciecierzycy przygotujesz, np. pyszne i aromatyczne curry, zdrowe burgery czy buddha bowl, a upieczonego kurczaka wykorzystasz np. do sałatki, sycącej zupy czy tacosów.

Część przygotowanych potraw będziemy mogli zjeść na bieżąco, przechować w lodówce, zamrozić lub zapakować w pudełka i zabrać ze sobą na lunch do pracy.

Premiera książki odbędzie się 10 sierpnia 2022 r.

Wydawnictwo Znak, wydanie I, Kraków 2022, 304 strony, twarda oprawa.

Kategorie
Dania na imprezy Porady

Pizza neapolitańska jak z włoskiej pizzerii


Pizza neapolitańska (pizza napoletana)🍕 to klasyka wśród włoskich pizz, przygotowana z dodatkiem sosu z pomidorów i bawolej mozzarelli.

Do pizzy w stylu neapolitańskim należą m.in. Margherita czy marinara.

Pizza Margherita to pizza z dodatkiem pomidorów, bawolej mozzarelli i świeżej bazylii, skropiona oliwą z oliwek extra virgin i czasami posypana parmezanem.

Natomiast pizza marinara to pizza z dodatkiem pomidorów, czosnku, oregano i oliwy extra virgin.

To na bazie pizzy w stylu neapolitańskim powstały inne pizze, do których dodaje się pepperoni, salami, małe rybki, małże.

Pizza neapolitańska jak z włoskiej pizzerii to pizza, którą możemy przygotować w domowych warunkach.

Aby taką uzyskać potrzebujemy przede wszystkim mąki pszennej typ 00 (wł. farina), która wykazuje się dużą zawartością glutenu.

Po drugie piekarnik, który możemy nagrzać do jak najwyższej temperatury, czyli minimum 250°C i jeżeli to możliwe z funkcją pieczenia grzałka górna+grill.

Nieodzownym elementem jest także kamień do pizzy, dzięki któremu spód pizzy wyjdzie idealnie chrupiący, ale nie twardy, o miękkich i puszystych brzegach oraz o zapachu i smaku – jak przy pizzy z pieca. Ten smak i zapach jest charakterystyczny dla pizzy z pieca, ale przy zastosowaniu kamienia jesteśmy w stanie osiągnąć te cechy w domowych warunkach w piekarniku.

Dzięki tym kilku prostym zabiegom jesteśmy w stanie przygotować pizzę jak we włoskiej pizzerii, takiej w piecu węglowym.

Ja używam od jakiegoś czasu kamienia marki Enders, która to marka jest nowością na polskim rynku.

Po przygotowaniu kilku pizz na kamieniu Enders mogę śmiało stwierdzić, że sprawdza się idealnie.

Przepis na pizzę, który poniżej Wam podaję to przepis na prawdziwą pizzę, nie placek drożdżowy z dodatkami. To całkiem inny wymiar pizzy. I ze smutkiem muszę przyznać, że w naszym kraju jest jeszcze wiele pizzerii, gdzie niestety pizza nie przypomina prawdziwej pizzy.

Pizza neapolitańska powinna być na cienkim cieście, które rozciągamy, nie wałkujemy! Brzegi powinny być grube, miękkie i puszyste, w środku nawet dziurawe, chrupiące, przypieczone lekko.

Aby przygotować taką pizze musimy poświęcić jej trochę czasu, ale nie jest to trudne, bo pizza nie wymaga wyrabiania.

Po prostu potrzebujemy ok. 48 godzin czasu, ale my praktycznie w tym czasie nic nie musimy robić.

Przede wszystkim ciasto na pizzę powinno być poddane fermentacji i to podwójnej – stąd ten długi czas oczekiwania.

Na wstępie przygotowujemy zaczyn tzw. poolish, do którego używamy mąki 00, wody i niewielkiej ilości świeżych drożdży, a następnie poddajemy fermentacji, odkładając go na 16-24 godziny do lodówki.

Z fermentowanego zaczynu przygotowujemy ciasto właściwe, które również poddajemy fermentacji 16-24 godzinnej, a nawet dłuższej.

W moich przepisach 1 szklanka ma objętość 250 ml, 1 kostka masła to 200 g, a 1 łyżka lub łyżeczka jest domyślnie płaska, chyba że podam inaczej, np. kopiasta.


Składniki na pizze neapolitańską jak z włoskiej pizzerii:

zaczyn:

  • 300 g mąki pszennej typ 00
  • 300 ml wody o temperaturze pokojowej lub letniej
  • 6 g świeżych drożdży
  • 5 g miodu

ciasto właściwe:

  • 700 g mąki pszennej typ 00
  • 400 ml wody o temperaturze pokojowej lub letniej
  • 25 g soli morskiej
  • 10 g oliwy z oliwek extra virgin

sos pomidorowy:

  • 400 g pomidorów siekanych bez skórki (1 puszka)
  • 10 g (1 łyżka) oliwy z oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka cukru (ja używam erytrytolu)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 szczypty pieprzu czarnego świeżo mielonego

dodatki:

  • mozzarella (około 1/2 kulki na jedną pizzę)
  • opcjonalnie parmezan (około 1 garstki)
  • listki świeżej bazylii
  • oliwa z oliwek extra virgin do skropienia
  • semolina (kaszka kukurydziana) do podsypania blatu


Jak przygotować pizze neapolitańską jak z włoskiej pizzerii:

Zaczynamy od przygotowania zaczynu (poolish).

Najlepiej przygotować miskę z pokrywką lub kawałek folii spożywczej do przykrycia miski. Chodzi o to, aby w misce z zaczynem lub z ciastem właściwym nie było powietrza. To ważny czynnik.

Do miski wlewamy wodę o temperaturze pokojowej lub delikatnie letnią, dodajemy miód oraz drożdże i mieszamy aż się drożdże i miód rozpuszczą.

Następnie dodajemy 300 g mąki pszennej typ 00 i wszystko dokładnie mieszamy łyżką na jednolitą masę, a następnie przykrywamy miskę pokrywką lub folią spożywczą i odstawiamy w temperaturze pokojowej na 1 godzinę, aby drożdże się aktywowały.

Po tym czasie przykrytą miskę przenosimy do lodówki na 16-24 godziny, aby rozpocząć proces fermentacji. Im dłuższy proces fermentacji, tym lepiej, ciasto będzie idealne.

Gotowy zaczyn będzie napowietrzony z mnóstwem pęcherzyków powietrza, puszysty.

Po około 16-24 godzinach pierwszej fermentacji zaczyn wyjmujemy z lodówki i odstawiamy na około 20 minut w temperaturze pokojowej, ale nie jest to zabieg konieczny.

Przystępujemy do przygotowania ciasta właściwego

Używamy całości zaczynu.

Zaczyn delikatnie mieszamy, wlewamy 400 ml wody i mieszamy, a następnie całość przelewamy do większej miski.

Dodajemy sól i dokładnie mieszamy dłonią, aż się rozpuści.

Dodajemy 700 g mąki i ponownie dokładnie mieszamy.

Ciasto przenosimy na blat kuchenny, chwilę ugniatamy i lekko rozciągamy. Ciasto będzie się lepiło do rąk, ale to naturalne, gdyż gluten musi się związać.

Do wstępnie zagniecionego ciasta dodajemy oliwę i ugniatamy dalej, aby dokładnie się rozeszła po całym cieście.

Ciasto będzie już mniej się kleiło.

Z ciasta kształtujemy kulę, przykrywamy miską i odstawiamy na blacie na około 15-20 minut, aby zaczyn zaczął się wiązać.

Po 15-20 minut zdejmujemy miskę.

Na dłonie wlewamy kilka kropli oliwy i rozcieramy, delikatnie oklepujemy ciasto, a następnie z obu stron chwytamy kulę ciasta, podkładając dłonie pod spód ciasta i odciągamy od blatu zdecydowanym ruchem ku górze. Ciasto odklei się.

Odklejone ciasto obracamy w powietrzu o 90°, kładziemy na blat, ponownie chwytamy od spodu, odrywamy i obracając zacznie tworzyć się kula, bez żadnego toczenia, aby ciasto nie straciło puszystości.

Wstępnie przygotowaną kulę chwytamy obiema dłońmi i przyciągamy do siebie po blacie, tak by się lekko przetoczyła, obracamy o 90° i ponownie przyciągamy do siebie kilka razy, aż utworzy się nam zgrabna kula.

Miskę od środka delikatnie smarujemy oliwą i wkładamy ciasto, przykrywamy pokrywką lub szczelnie folią i ponownie przenosimy do lodówki na 16-24 godziny, aby rozpocząć drugi proces fermentacji. I podobnie jak przy fermentacji zaczynu im dłuższy etap fermentacji, tym ciasto będzie lepsze.

Kolejnego dnia, po około 16-24 godzinach wyjmujemy ciasto z lodówki.

Ciasto podwoi swoją objętość, będzie bardzo puszyste z milionami pęcherzyków powietrza.

Ciasto odstawiamy na blat na około 20-60 minut, aby nabrało temperatury pokojowej, ale można ten etap pominąć, jeśli bardzo zależy nam na czasie.

Blat delikatnie oprószamy mąką; miskę z ciastem obracamy do góry dnem, ciasto samo się odklei, ewentualnie delikatnie ruszamy miską, aby wzruszyć ciasto.

Ciasta nie ruszamy, nie zagniatamy, aby nie utracić puszystości i pęcherzyków powietrza.

Następnie nożem lub szpachelką odkrawamy pas ciasta, który następnie składamy i ściskając dłonią od spodu tworzymy kulę odrywając od płata.

Odkrawamy kolejny pas ciasta i podobnie postępujemy. W sumie odkrawamy 3 pasy ciasta, z których tworzymy kule.

W ten sposób tworzymy 6 kul ciasta, mniej więcej o wadze około 280 g.

Kule przenosimy do zamykanego plastikowego pudełka, lub jeżeli nie posiadamy na dużą blachę z piernika delikatnie oprószoną mąką (przykrywamy folią spożywczą lub inną wysoką blachą).

Kule ciasta odstawiamy na 2 godziny na kuchennym blacie w temperaturze pokojowej do podrośnięcia.

Na około 40 minut przed pieczeniem pizzy wstawiamy kamień do pieczenia na przedostatnią od góry prowadnicę na kratce (patrz zdjęcie poniżej), następnie nastawiamy piekarnik do nagrzania na najwyższą temperaturę, jaką można ustawić w piekarniku (około 250-260°C lub wyższą) z włączonym grillem lub górną grzałką (u mnie górna grzałka + grill).

Po 2 godzinach odpoczywania ciasta w temperaturze pokojowej wyjmujemy kule za pomocą szpatułki lub szpachelki na blat obsypany dość porządnie kaszką kukurydzianą (semoliną).

Kulę ciasta naciskamy i rozpłaszczamy obiema dłońmi, pozostawiając dookoła około 2 cm brzeg, aby powstał rant, następnie obracamy placek na drugą stronę i podobnie postępujemy.

Ponownie obracamy i delikatnie rozciągamy ciasto dłońmi, ale w żadnym wypadku nie wałkujemy, gdyż ciasto pozbawimy pęcherzyków powietrza!

Ciasto spłaszczamy i rozciągamy na średnicę około 28-30 cm. Ciasto jest bardzo elastyczne i łatwo utworzyć cienki okrągły placek z rantem o grubości około 2 cm.

Na placek ciasta nakładamy 2-3 solidne łyżki sosu pomidorowego i rozsmarowujemy, pozostawiając wolny brzeg.

Posypujemy opcjonalnie tartym parmezanem, układamy kawałki rwanej mozzarelli i całość delikatnie skrapiamy oliwą.

Otwieramy piekarnik, zsuwamy pizzę na kamień i pieczemy przez około 4-5 minut aż wierzch i ranty dobrze się zarumienią i miejscami zapieką.

Upieczoną pizzę wyjmujemy z piekarnika, delikatnie skrapiamy oliwą i posypujemy listkami świeżej bazylii, możemy także pokroić nożem do pizzy na trójkąty.

Jak przygotować sos pomidorowy do pizzy:

Do rondelka wlewamy 1 łyżkę oliwy i delikatnie podgrzewamy, dodajemy posiekany czosnek i przesmażamy dosłownie kilka sekund, aby się nie przypalił i nie stał się gorzki, to bardzo ważne!

Wlewamy siekane pomidory, dodajemy cukier, zioła, sól i pieprz, mieszamy.

Przykrywamy pokrywką i dusimy na wolniutkim ogniu przez około 40 minut aż pomidory się rozpadną, a sos odparuje i zgęstnieje, co jakiś czas mieszając, aby nic nie przywarło do dna.

Gotowy sos odstawiamy do wystudzenia.

Blaty pizzy smarujemy zimnym sosem.

Smacznego!

******
kalorie (kcal): ok. 755 kcal (1 pizza)
białka (B): 24,1 g
tłuszcze (T): 17,4 g
węglowodany (W): 125,7 g
******

Wpis powstał we współpracy ze sklepem Decofire, oferującym m.in. grille gazowe.