Suszone grzyby zalewamy wodą i odstawiamy, najlepiej na noc, do namoczenia.
W garnku na łyżce oleju szklimy cebulę pokrojoną w kosteczkę.
Wodę spod moczenia grzybów przelewamy do garnka z przesmażoną cebulą, dolewamy wodę lub bulion warzywny, dokładamy obrane jarzyny oraz grzyby pokrojone w paseczki. Dodajemy także listki laurowe i ziele angielskie.
Gotujemy na niewielkim ogniu około 1 godziny aż warzywa staną się miękkie, a bulion aromatyczny.
Zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Odstawiamy na około godzinę, aby wywar stał się bardziej esencjonalny.
Świąteczna sałatka ze śledziem to propozycja dla wielbicieli śledzi i innych ryb, to także odskocznia od tradycyjnej sałatki jarzynowej, dla tych, którzy chcieliby wypróbować czego innego podczas świąt.
Sałatka śledziowa jest bardzo smaczna, bardzo szybka w przygotowaniu i naprawdę z prostych, niewyszukanych składników.
Do sałatki używam śledzi wymoczonych w zalewie octowej, dzięki temu śledzie są bardzo smaczne, zyskują na smaku, nie są za słone i mięso jest bardziej zwarte i jędrne, więc szczerze polecam taki sposób obróbki śledzi.
Składniki na sałatkę śledziową z czerwoną fasolą:
4 filety śledziowe – u mnie a’la matjas
5 ziemniaków – najlepiej użyć gatunków sałatkowych
3-4 ogórki kiszone
1 puszka czerwonej fasoli
1 małe jabłko
mała cebula
2 łyżki majonezu
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka musztardy sarepskiej
pieprz czarny lub kolorowy świeżo mielony
opcjonalnie sól
natka pietruszki – opcjonalnie
Jak przygotować sałatkę śledziową z czerwoną fasolą:
Śledzie solone moczymy w wodzie, ale najlepiej przygotować je w zalewie octowej, w której moczymy przez dobę, a następnie kroimy w kostkę.
Ziemniaki gotujemy w mundurkach, studzimy i obieramy.
Wystudzone ziemniaki, ogórki kiszone i jabłko kroimy w kostkę.
Cebulę kroimy w drobną kosteczkę i sparzamy wrzątkiem i odcedzamy, dzięki czemu będzie łagodniejsza w smaku i lekkostrawna. Dodajemy do reszty warzyw.
Dodajemy pokrojonego śledzia i fasolę odsączoną z zalewy.
Wszystkie składniki sałatki mieszamy z majonezem, jogurtem i musztardą, doprawiając świeżo mielonym pieprzem i ewentualnie delikatnie solą do smaku.
Sałatkę schładzamy i podajemy, przybierając natką pietruszki.
Bułki poznańskie to bułki znane także jako bułki z przedziałkiem lub bułki zwykłe.
Pyszne, duże bułki o dość zwartym miękiszu, chrupiącej skórce i charakterystycznym, niezapomnianym smaku i oczywiście charakterystycznym dla tych bułek przedziałkiem.
Jak uzyskać taki przedziałek dzielę się z Wami w przepisie – dzięki zastosowanej metodzie przedziałek zachowa się po wyrośnięciu bułek i po upieczeniu!
Bułki poznańskie są bardzo smaczne, z dosłownie kilku łatwo dostępnych składników: mąki pszennej, świeżych drożdży, wody i soli, a przygotowanie ich zajmuje kilka minut.
Idealne na śniadanie, na lunch do szkoły czy pracy, na piknik, wycieczkę. Same w sobie są tak pyszne, że wystarczy zjeść je z samym masełkiem – bajka!
Bułki poznańskie przygotowałam pierwszy raz dzięki instruktażowi Fimple.tv z udziałem Piotra Leśniańskiego i muszę Wam powiedzieć, że wyszły rewelacyjnie, jak bułki z mojego dzieciństwa, prawdziwe bułki poznańskie, lata tak dobrych nie jadłam – ten smak, zapach i tekstura, więc szczerze Wam polecam ten przepis!
Fimple.tv to zespół super młodych ludzi, którzy prowadzą kursy wideo, dzięki którym w warunkach domowych możecie dowiedzieć się i przygotować samemu w domu w łatwy i przystępny sposób różnego rodzaju pieczywa, wędliny, masło, sery, dania restauracyjne, a nawet piwo.
Serdecznie zapraszam!
Składniki na bułki poznańskie (6 dużych bułek):
zaczyn:
20 g świeżych drożdży
120 g letniej wody
120 g mąki pszennej typ 550
na bułki:
530 g mąki pszennej typ 550
300 g letniej wody
12 g soli
Jak przygotować bułki poznańskie:
Zaczynamy od przygotowania zaczynu do bułek.
Do miski wkruszamy drożdże, dolewamy letnią wodę i rozpuszczamy drożdże, a następnie dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
Zaczyn odstawiamy do wyrośnięcia na kilka minut.
Gotowy zaczyn przekładamy do miski, dodajemy letnią wodę (300 g) i mieszamy, aż zaczyn się rozpuści w wodzie.
Dosypujemy mąkę (530 g) i dodajemy sól (to ważne, aby sól dodać do mąki, gdyż dodając do drożdży nie będą aktywowały) mieszamy łyżką do zarobienia.
Przekładamy na stolnicę lekko podsypaną mąką i wyrabiamy ciasto aż stanie się miękkie i gładkie.
Gdyby ciasto za bardzo lepiło się do rąk odstawiamy je na kilka minut, aby mąka wchłonęła wodę i związał się gluten.
Starajmy się nie podsypywać zbyt dużo mąki, aby nie zmieniać proporcji, można delikatnie podsypać blat mąką, ewentualnie odłożyć ciasto na chwilę do wypoczęcia.
Gdy ciasto będzie gładkie i elastyczne odstawiamy na 5 minut, aby “odpoczęło”.
Następnie ciasto dzielimy na 6 w miarę równych części, z których każdą toczymy dłonią po blacie – najpierw dociskając ciasto, a następnie zamykając dłoń, toczymy ciasto aż utworzy nam się kulka w dłoni (dłoń można delikatnie oprószyć mąką).
Bułki odstawiamy na około 15-20 minut w temperaturze 23-25°C, aby wyrosły.
Gdy bułki podrosną tworzymy na nich przedziałek.
Palcami obu rąk naciskamy ciasto pośrodku bułki aż do samego końca, aż utworzy nam się przedziałek, a następnie przekładamy przedziałkiem do spodu na blaszkę (górą do spodu) wyłożoną papierem do pieczenia, zachowując odstępy pomiędzy bułkami.
Bułki odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na 20 minut w temperaturze 23-25°C.
W tym czasie piekarnik nagrzewamy do 250°C z funkcją termoobiegu (jeżeli nasz piekarnik dysponuje taką funkcją).
Po 20 minutach bułki odwracamy z powrotem przedziałkiem do góry i posypujemy mąką.
Kształt bułek możemy delikatnie poprawić i docisnąć przedziałek przed pieczeniem.
Wstawiamy do gorącego piekarnika i od razu zmniejszamy temperaturę do 220°C i pieczemy przez 10 minut, po czym zmniejszamy ponownie temperaturę do 210°C i pieczemy kolejne 10 minut do zarumienienia.
Ryba po grecku to tradycyjne danie kuchni polskiej, choć nazwa wskazywałaby na inny kraj pochodzenia.
Choć nazwa przewrotna, to potrawa smakuje wyśmienicie zarówno na ciepło jak i na zimno.
W moim rodzinnym domu była zawsze podawana na zimno i w takiej wersji uwielbiam.
To obowiązkowa pozycja na wigilijnym i bożonarodzeniowym stole, choć zdarza się, że przyrządzam ją na Wielkanoc, domowe imprezy czy bez okazji, kiedy mamy ochotę na rybkę.
Potrawa bardzo prosta do przygotowania, choć może nieco pracochłonna, bo trzeba zetrzeć jarzyny na tarce, posmażyć i rybę i warzywa, ale smak rekompensuje trud!
Składniki na rybę po grecku:
1 kg filetów białej ryby (np. morszczuk, mintaj, dorsz) świeżych lub mrożonych
4-5 marchewek (ok. 500 g)
2 korzenie pietruszki
1/2 małego selera
2 cebule
4 ziela angielskie
2 listki laurowe
200 g koncentratu pomidorowego
1-2 łyżeczki cukru lub erytrytolu
sól himalajska
pieprz czarny świeżo mielony
olej rzepakowy do smażenia
sok z cytryny do skropienia ryby
mąka do panierowania ryby
natka pietruszki do przybrania
Jak przygotować rybę po grecku:
Jeżeli używamy mrożonych filetów ryb to rybę rozmrażamy (nie trzeba dokładnie rozmrażać, może być delikatnie zmrożona) i dokładnie osuszamy papierowym ręcznikiem.
Filety kroimy na mniejsze kawałki, skrapiamy delikatnie sokiem z cytryny, a także oprószamy solą i pieprzem, obtaczamy w mące, strzepując jej nadmiar.
Kawałki ryby smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron.
Marchew, pietruszkę i selera obieramy, myjemy i ścieramy na tarce jarzynowej o dużych oczkach, cebulę kroimy w piórka.
Na patelni po smażeniu ryby szklimy cebulę, a następnie dodajemy starte jarzyny i przesmażamy razem przez ok. 2-3 minuty.
Dodajemy ziele angielskie oraz listki laurowe, dolewamy około szkl. wody i dusimy pod przykryciem aż warzywa zmiękną – ok. 15-20 minut.
Po tym czasie dodajemy koncentrat pomidorowy, doprawiamy cukrem, solą i pieprzem do smaku.
W razie potrzeby podlewamy odrobiną wody i dusimy około 5-10 minut.
Gorące warzywa wykładamy na rybę lub układamy w naczyniu naprzemiennie z warstwami ryby.
Całkowicie wystudzoną potrawę przykrywamy i przenosimy do lodówki lub w zimne miejsce.
Najlepiej smakuje na drugi dzień, kiedy smaki przejdą sobą, można więc spokojnie przygotować ją z wyprzedzeniem.
Dzisiaj przedstawiam Wam kolejny pomysł na świąteczny sernik, choć idealny będzie także na inne rodzinne imprezy czy po prostu, jeśli chcemy komuś zaimponować kunsztem kulinarnym.
Sernik choć może wygląda na skomplikowany to w rzeczywistości jest prosty i naprawdę łatwy w przygotowaniu, więc nie obawiajcie się, że Wam nie wyjdzie.
Ten sernik zawsze wychodzi, jest pyszny, wilgotny i delikatny, a dodatek orzeszków wprowadza chrupiący element, dzięki czemu jedząc sernik odczuwamy niesamowite doznania smakowe.
Dodatek kasy krówkowej świetnie komponuje się ze smakiem sernika, czyniąc je bardziej aksamitnym, nadaje charakteru, a orzeszki podkręcają dodatkowo smak kajmaku, bo jak wiemy słodkie i słone uwielbiają się nawzajem – a jeśli lubicie solony karmel, to ten sernik jest dla Was!
Sekretem każdego udanego sernika jest to, aby masy serowej nie miksować zbyt długo, gdyż zbyt duże wtłoczenie do masy powietrza, jej zbytnie napowietrzenie spowoduje, że pięknie wyrośnie, ale równie pięknie opadnie po upieczeniu, a powinien być równy jak blat stołu!
Składniki na sernik krówka z solonymi orzeszkami:
spód:
200 g ciasteczek owsianych
50 g miękkiego masła
masa serowa:
1 kg twarogu 3-krotnie mielonego lub z wiaderka 100% twarogu
Jak przygotować sernik krówka z solonymi orzeszkami:
Zaczynamy od przygotowania spodu sernika.
Ciasteczka owsiane drobno kruszymy – można to zrobić przekładając ciastka do torebki foliowej lub czystej ściereczki i krusząc wałkiem lub rozdrabniamy w blenderze do uzyskania konsystencji piasku.
Pokruszone ciastka łączymy z masłem do uzyskania jednolitej masy, a następnie wykładamy dno tortownicy (Ø 24-26 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, dociskamy do formy wyrównując wierzch.
Wstawiamy do lodówki na około 1 godzinę do schłodzenia.
Przystępujemy do przygotowania masy serowej.
Masło roztapiamy i odstawiamy do wystudzenia.
Do miski przekładamy mielony twaróg, cukier puder, cukier waniliowy, proszek budyniowy, wbijamy całe jajka, wlewamy śmietankę i wystudzone masło.
Wszystkie składniki masy serowej miksujemy na wolnych obrotach – tylko do połączenia składników – aby nie napowietrzyć masy, bo sernik opadnie!
Masę serową wylewamy na schłodzony spód z ciastek owsianych, wierzch wyrównujemy i delikatnie ostukujemy o blat kuchenny, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza (lub rzucić raz z niedużej wysokości na blat).
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika.
Sernik pieczemy przez około 60-70 minut w temperaturze 160-170°C z włączoną funkcją pieczenia góra-dół.
Sprawdzamy patyczkiem, czy sernik jest już wypieczony, jeżeli nie, to dopiekamy jeszcze przez ok. 10 minut. Sernik powinien być dobrze ścięty i sprężysty.
Upieczony sernik studzimy przy uchylonych drzwiczkach przez około 1 godzinę, a następnie wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na kratce do całkowitego wystudzenia.
Dobrze wystudzony sernik wyjmujemy z formy.
Przed podaniem wierzch sernika smarujemy równomiernie masą krówkową i posypujemy solonymi orzeszkami – ja część pozostawiłam w całości, a część delikatnie przesiekałam i obsypałam tylko brzeg sernika, ale oczywiście można posypać po całości.
Najlepiej podać sernik na drugi dzień.
Smacznego!
Moja rada:
Gotowy przybrany sernik przykrywamy folią spożywczą i przechowujemy w lodówce.
Blok czekoladowy jest chyba każdemu znany, każdemu, kto wychowywał się w czasach PRL-u.
Ten przysmak przygotowujemy na specjalne okazje, bo do dietetycznych nie należy, ale smak jest nie do podrobienia, uwielbiamy go i się nim zajadamy!
Dzisiejsza wersja jest w świątecznym klimacie, bowiem przygotowałam z dodatkiem pierniczków zamiast herbatników i bakalii. Do masy dodałam również domowej przyprawy do piernika, aby podkręcić nieco smak.
Przygotowanie bloku czekoladowego nie dość, że jest dziecinnie proste to zajmuje dosłownie kilka minut, nie wymaga pieczenia, a ugościć nim możemy sporo osób.
Gotujemy do zagotowania, co jakiś czas mieszając, aż składniki się rozpuszczą.
Zdejmujemy z ognia, dodajemy kakao oraz mleko w proszku i przyprawę piernikową.
Dodajemy pokrojone pierniki i mieszamy do połączenia składników – ale uwaga masa jest gęsta, taka ma być!
Tak przygotowaną masę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, dokładnie dociskamy dłonią, a wierzch wyrównujemy i odstawiamy do wystudzenia, a następnie przenosimy do lodówki na kilka godzin do schłodzenia.
Bigos staropolski to klasyka kuchni polskiej, to obowiązkowa potrawa podczas świąt, nieodzowny element Bożego Narodzenia.
U mnie pojawia się corocznie na świątecznym stole, bo każdy z chęcią go zajada i prosi o dokładkę.
Ma także taką zaletę, że można go zamrozić lub zawekować w słoiki i cieszyć się jego smakiem także po świętach, a także przygotować na kilkanaście dni przed świętami, bo wiadomo jest wiele potraw do przygotowania, a zawekowany w słoiki przeczeka i nabierze “mocy”.
Można podawać go z pieczywem lub ziemniakami z wody.
Bigos staropolski jest przygotowany z kapusty świeżej i kiszonej, z dodatkiem wina, suszonych grzybów i śliwek oraz aromatycznych przypraw.
U mnie zawsze jest gotowany przez 3 dni – ale niestety ubywa go z dnia na dzień, bo każdy z domowników musi koniecznie spróbować, czy już jest gotowy 😉
Składniki na bigos staropolski:
2 kg kapusty kiszonej
1 kg białej kapusty
80 g suszonych grzybów
200 g suszonych śliwek
2 duże cebule
500 g mięsa wieprzowego (np. łopatki, karkówki, szynki)
500 g mięsa wołowego (np. karczku, rozbratla, antrykotu, łopatki)
400 g boczku wędzonego lub resztek wędlin i pieczonych mięs
400 g kiełbasy jałowcowej
2 kwaśne jabłka (opcjonalnie)
200 ml wina czerwonego wytrawnego
4 ząbki czosnku
6 liści laurowych
10 ziaren ziela angielskiego
6 ziaren jałowca
1 łyżeczka ziaren pieprzu czarnego
1 łyżeczka kminku całego
1 łyżka suszonego majeranku
1 łyżeczka suszonego tymianku
sól
pieprz czarny świeżo mielony
4 łyżki oleju
Jak przygotować bigos staropolski:
Kapustę kiszoną przekładamy do dużego garnka, nie kroimy (gdyby była bardzo kwaśna można ją przepłukać, jednak ja ani nie płuczę ani nie odciskam). Wlewamy nieco wody, stawiamy na gaz i zaczynamy gotować na wolnym ogniu.
Kapustę białą szatkujemy i dodajemy do kiszonej kapusty (można ją wcześniej chwilę obgotować), zalewamy wodą do poziomu kapusty.
Dodajemy połamane suszone grzyby (można wcześniej namoczyć i pokroić, a następnie dodać wraz z wodą spod moczenia), ziele angielskie, pieprz ziarnisty, liście laurowe, jałowiec i kminek.
Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem przez około 2 godziny, od czasu do czasu mieszając. Bigos powinien być bardzo gorący.
W tym czasie mięsa, boczek i kiełbasę (resztki wędlin, mięs pieczonych) kroimy w kostkę i przesmażamy na oleju.
Do zrumienionych mięs i wędlin dodajemy cebulę pokrojoną w kostkę i przesmażamy aż się ładnie zeszkli, a następnie dodajemy do gotującej się kapusty.
Wyłączamy grzanie i odstawiamy bigos do następnego dnia w chłodne miejsce, najlepiej na balkon, żeby się dobrze schłodził.
Następnego dnia ponownie stawiamy bigos na gaz, wlewamy wino, dodajemy suszone śliwki i jabłka (obrane i bez gniazd nasiennych) pokrojone na ćwiartki, posiekany czosnek, resztę przypraw (majeranek, tymianek, pieprz mielony) i gotujemy przez około 2 godziny, aż będzie bardzo gorący.
Ponownie odstawiamy bigos w chłodne miejsce.
Trzeciego dnia kończymy gotować bigos, uważając aby go nie rozgotować i nie przypalić, finalnie doprawiając do smaku pieprzem, ewentualnie solą. Gotujemy do czasu aż stanie się gorący.
Smacznego!
Moja rada:
Jeżeli nie lubicie w bigosie przypraw, które są nieznośne podczas jedzenia (listków laurowych, ziela, jałowca, ziaren pieprzu itd.) to można przygotować wywar z przypraw.
Wystarczy zalać przyprawy niewielką ilością wody i gotować przez około 1 godzinę na niewielkim ogniu, a następnie przecedzić wywar i wlać do gotującej się kapusty.
Nastał grudzień, czas piękny, klimatyczny i aromatyczny, bo pachnący pomarańczami, korzennymi przyprawami i gałązkami choinek.
To także czas na świąteczne potrawy, więc ruszam z przepisami w tym temacie i na pierwszy “ogień” podaję Wam przepis na piernik marchwiowy.
Jest przepyszny, wilgotny, pięknie wyrośnięty, bardzo aromatyczny, a co ważne bardzo szybki do przygotowania, bez okresu leżakowania.
Marchew jest niewyczuwalna w przepisie, więc nie obawiajcie się jej użyć, bo piernik smakuje naprawdę wybornie, więc szczerze polecam!
Każdemu, kto je spróbował, smakuje!
Składniki na piernik marchwiowy:
2 szkl. mąki pszennej
3/4 szkl. cukru
3 jajka
1/2 szkl. miodu płynnego
150 g masła
2 szkl. marchewki startej na dużych oczkach tarki (ok. 250 g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka przyprawy piernikowej – przepis podawałam tutaj
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki kakao ciemnego, gorzkiego
szczypta soli
dodatkowo:
ok. 70 g gorzkiej czekolady o wysokiej zawartości kakao – u mnie ponad 70%
1 łyżka masła
orzechy, płatki migdałów, chipsy kokosowe lub inne ulubione orzechy i bakalie do posypania
Jak przygotować piernik marchwiowy:
Masło rozpuszczamy i odstawiamy do wystudzenia.
Żółtka ucieramy, dodając stopniowo cukier, do uzyskania puszystej, jasnej masy.
Do utartych żółtek dodajemy stopniowo ostudzone masło i dalej ucieramy aż składniki dobrze się połączą.
Następnie dodajemy miód i miksujemy do połączenia.
Mąkę mieszamy z solą, proszkiem do pieczenia, sodą, kakao i przyprawą piernikową, przesiewamy do masy maślano-jajecznej, miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
Dodajemy startą marchew i łączymy z masą.
W osobnej misce ubijamy białka jaj na sztywną pianę, a następnie dodajemy do ciasta i delikatnie łączymy przy użyciu łyżki, aby piana nie opadła.
Ciasto przekładamy do podłużnej formy keksowej (wym. 30×11,5 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika.
Pieczemy około 50 minut w temperaturze 180°C, do tzw. “suchego patyczka”.
Po upieczeniu studzimy przez około 10-15 minut w blaszce, a następnie na kratce do całkowitego wystudzenia.
Przygotowujemy polewę czekoladową.
W garnku zagotowujemy niewielką ilość wody.
Czekoladę łamiemy na kawałki umieszczamy w małej miseczce, którą następnie umieszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą, uważając aby dno miseczki nie dotykało powierzchni wody.
Rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej, a gdy się rozpuści zdejmujemy z garnka i dodajemy zimne masło, mieszamy do dokładnego rozpuszczenia masła.
Wystudzone ciasto dekorujemy polewą czekoladową i od razu posiekanymi orzechami, płatkami migdałów i chipsami z kokosa – np. w ukośne pasy.
Piernik możecie udekorować w dowolny sposób i dowolnymi bakaliami.